Caritas Archidiecezji Warszawskiej zorganizowała w Stegnie koło Gdańska dwa 14-dniowe turnusy. Na pierwszym, który odbywał się w terminie od 4-18 lipca odpoczywało 124 dzieci z Warszawy oraz z okolic Grodziska Mazowieckiego i Milanówka. Pochodziły one głównie z rodzin biednych, niepełnych, wielodzietnych i borykających się z problemami opiekuńczo-wychowawczymi. Było także kilka dzieci z rodzin zamożniejszych, ich rodzice zapłacili za pobyt. Wybrali kolonie Caritas, ponieważ mają gwarancje, że ich dzieci mają dobrą opiekę. Opiekowało się nimi 10 doświadczonych wychowawców oraz p. Bogusława – kierownik turnusu, no i oczywiście pielęgniarka.

Ośrodek „Kościuszko”, w którym dzieci przebywały jest dobrze przystosowany do organizowania kolonii. Dysponuje boiskiem do siatkówki, placem zabaw, huśtawkami, salą do gry w ping-ponga, świetlicą, miejscem na ognisko. Atutem tego Ośrodka jest pyszne i obfite jedzenie. Koloniści mieszkali w domkach czteroosobowych z łazienkami.

Oprócz uroków ciepłego Bałtyku, piaszczystych, dobrze nasłonecznionych plaż, z których dzieci skorzystały, jak tylko przestało padać, poznały także niepowtarzalne zabytki i historię tego regionu, np.: domy podcieniowe – pozostałości niderlandzkiej zabudowy, zabytkowy XVII-wieczny kościół zbudowany przy zastosowaniu techniki muru pruskiego w Stegnie. W jego wnętrzu znajdują się unikatowe podwieszone do stropu malowidła na płótnie oraz zabytkowe XVIII-wieczne organy. Były na kilku wycieczkach: we Fromborku, Malborku, Krynicy Morskiej, w Mikoszewie, gdzie podziwiali widok ujścia Wisły i rezerwat ornitologiczny (około 200 gatunków ptaków). Odwiedzili również bardzo przygnębiające miejsce, to jest muzeum Stutthof w Sztutowie.

Wielką przyjemność sprawiła dzieciom przejażdżka po morzu szybkimi motorówkami. Atrakcją też była przejażdżka kolejką wąskotorową, popularną „ciuchcią” oraz pobyt w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie odważni mogli pojeździć na koniach.

Dzieci uczestniczyły w zajęciach programowych. Tematem przewodnim tegorocznych kolonii są „Uczynki Miłosierne”. Omawiano miedzy innymi takie tematy jak: „Ja i moja rodzina”, „Przy rodzinnym stole”, „Dobre i złe uczynki”, „Rady rodziców”, „Ukryty przyjaciel”, „Co myślą o mnie inni”. Zajęcia te niestety nie cieszyły się wielkim zainteresowaniem. Nieco chętniej, zwłaszcza kiedy padało, dzieci uczestniczyły w zajęciach plastycznych, na których rysowały karykatury kierowniczki i wychowawców, ale wszystko, co nie było piłką, skakanką, hula-hop na długo ich nie zatrzymywało.

Do najciekawszych zajęć dzieci zaliczyły: mini playback show, podczas którego ujawniły się wielkie talenty, grę terenową po lesie, zabawę w rodzinki, dyskotekę i oczywiście grę w piłkę. Nie obyło się bez konkursów np.: najdłuższe kręcenie hula-hop i zawodów sportowych. Odbył się mecz w siatkówkę. Było ognisko z pieczeniem kiełbasek oraz maraton uśmiechu.

17 lipca odbył się pożegnalny apel. Pani kierownik podziękowała wychowawcom, pielęgniarce i dzieciom za wspólnie spędzony, bardzo udany czas. Podkreśliła, że było oczywiście trochę problemów wychowawczych, ale przy okazji pożegnania już się o nich nie pamięta, tym bardziej, że znacznie więcej było dobrych zdarzeń. Choćby to, że starsi koloniści troszczyli się o tych najmłodszych, a głównie dlatego, że było wiele rodzeństwa: po dwoje, troje, a nawet 5-cioro z jednej rodziny.

Wszystkie dzieci otrzymały za zasługi dyplomy i prezenty, np. za zdolności plastyczne, za pomoc, koleżeńskość, ale żeby było śmiesznie to i za wady, np. za gadulstwo, za zwariowane pomysły, anielskie spojrzenie i diabelski uśmiech, za marudzenie, za bycie upartym osiołkiem itp. Trzy osoby (dwie dziewczynki i jeden chłopak) zostały szczególnie wyróżnione za pomoc i koleżeńskość. Dużą wagę przykładano do czystości osobistej i utrzymywania porządku w domkach. Na apelu pożegnalnym zostały ogłoszone wyniki konkursu czystości. Najlepsze były oczywiście dziewczynki.

Wychowawcy wspólnie z kolonistami przygotowali wielkie dyplomy dla p. kierownik, do której można było przyjść o każdej porze ze swoimi problemami i dla pielęgniarki, która miała pełne ręce roboty oraz ułożyli wiersz na ich cześć.

Na zakończenie dzieci zaśpiewały piosenkę kolonijną, każda grupa, ułożoną przez siebie 1 lub dwie zwrotki. W dniu wyjazdu dzieci z żalem opuszczały Stegnę.