W niedzielę 9 sierpnia abp Kazimierz Nycz udzieli pierwszych święceń diakonatu stałego w archidiecezji warszawskiej. Znany dziennikarz telewizyjny Bogdan Sadowski będzie trzecią osobą w Polsce, pełniącą funkcję znaną od najwcześniejszych lat istnienia Kościoła.
– Ojcowie Kościoła nie wyobrażali sobie Kościoła bez posługi diakonów – mówi w rozmowie z KAI Bogdan Sadowski, który od niedzieli będzie mógł głosić kazania, udzielać chrztów, błogosławić związki małżeńskie oraz przewodniczyć pogrzebom. Będzie on musiał łączyć życie rodzinne i zawodowe z posługą w parafii. Jakie będą jego obowiązki – o tym decydować będzie proboszcz parafii pw. św. Marii Magdaleny ks. Mirosław Cholewa.
Zdaniem Sadowskiego sytuacja w Polsce jest o tyle dobra, że diakon stały nie musi „łatać” braków, wynikających z kryzysu powołań kapłańskich, będzie natomiast znakiem zaangażowania dla ludzi świeckich, wśród których się obraca na co dzień. Diakoni stali nie są rozpoznawali jako osoby, pełniące konkretne funkcje kościelne – noszą jedynie niewielkie krzyżyki w klapie marynarek. – Na pierwszy plan wysuwa się znaczenie świadectwa wiary – uważa Sadowski.
Spełnił on wymagania, stawiane kandydatom do otrzymania tego sakramentu – ma więcej niż 35 lat, jest żonaty, ukończył studia teologiczne. Dodatkową formację otrzymał w Ośrodku Przygotowania do Diakonatu Stałego w Przysieku, w diecezji toruńskiej
– Kościół zawsze miał diakonat: nie tylko jako „stan przejściowy” w drodze do otrzymania sakramentu kapłaństwa, ale jako posługę w Kościele pierwotnym, która odróżniała się od prezbiteratu – przypomniał w rozmowie z KAI abp Nycz. Sobór Watykański II dopuścił taką możliwość, a w ślad za nim Kościół w Polsce. Ta decyzja ma swoje uzasadnienie i to nie tylko z powodu braku księży, choć to też jest poważny argument. – Chcemy podkreślić trójstopniowość sakramentu święceń – episkopat, prezbiterat, diakonat. Po zasięgnięciu opinii Rady Kapłańskiej postanowiłem, że po odpowiednim przygotowaniu taki diakonat będzie możliwy – stwierdził metropolita warszawski. Jego zdaniem, posługa Słowa, sprawowanie sakramentów, przewidzianych dla diakona, oraz posługa miłości w konkretnej parafii pod kierunkiem proboszcza, człowieka świeckiego żyjącego w małżeństwie i pracującego zawodowo będzie cennym świadectwem dla innych świeckich.
Diakonat stały znany był w Kościele już w czasach apostolskich, a w piątym wieku był instytucją kwitnącą. W Kościele posługiwały też diakonise, które usługiwały kobietom podczas liturgii chrztu i zanosiły im Eucharystię w przypadku choroby. Urząd ten stopniowo w Kościele zaniknął i stał się jedynie stanem przejściowym do kapłaństwa. Kościół po Soborze Trydenckim próbował wskrzesić tę posługę, ale nie stworzył niezbędnych do tego ram prawnych.
Dopiero II Sobór Watykański odnowił zapomnianą tradycję. W 1967 r. Paweł VI ogłosił motu proprio „Sacrum diaconatus ardinem”, zawierający ogólne normy przywrócenia diakonatu stałego. W Polsce decyzję o wprowadzeniu tej formy posługi powzięli biskupi obradujący na 313. Konferencji Episkopatu Polski w 2001 r. W ubiegłym roku odbyły się święcenia pierwszych dwóch diakonów stałych – w diecezji toruńskiej i pelplińskiej.
Na świecie posługuje ok. 32 tys. diakonów stałych w 129 krajach. Na ogół zastępują oni kapłanów tam, gdzie brakuje powołań.