Nareszcie luty i długo oczekiwane ferie! Jak co roku pojechaliśmy na zimowisko, które zorganizował dla nas Caritas Archidiecezji Warszawskiej. Pobyt w Murzasichle okazał się  atrakcyjną przygodą, którą będziemy długo pamiętać. Spacerowaliśmy po Krupówkach, gdzie kupiliśmy pamiątki z gór i byliśmy na wycieczce górskiej w Jaskini „Ku Dziurze”. Nauka jazdy na nartach była dla nas prawdziwym wyzwaniem, które zakończyło się sukcesem.

W Chochołowie zwiedziliśmy starą góralską chatę, zobaczyliśmy tradycyjne stroje góralskie i dowiedzieliśmy się, jak wyrabia się tradycyjne masło. Wieczorami uczestniczyliśmy w karaoke, dyskotekach oraz w wieczorze przedstawień, w którym każda grupa pokazała swoją baśń. To było świetne widowisko!

W konkursie czystości otrzymaliśmy wspaniałe nagrody. Do Warszawy wróciliśmy z mnóstwem miłych wspomnień.

Część z nas spędziła ferie w Warszawie. Czekało nas wiele atrakcji! Aura była raczej wczesnowiosenna, prawdziwą zimę poczuliśmy dopiero na lodowisku. Jest takie stare przysłowie: „Kiedy luty, obuj buty.”. My natomiast założyliśmy łyżwy i ruszyliśmy na śliską taflę. Ale była zabawa! Śmialiśmy się do rozpuku przy każdym upadku czy lekkiej stłuczce. Do świetlicy wróciliśmy cali i zdrowi, w dobrych humorach i pełni zimowych wrażeń.

Znaleźliśmy też czas na zorganizowanie balu karnawałowego. Oprócz tańca do utraty tchu, był poczęstunek, gry i zabawy, konkurs tańca, wybór najlepszego przebrania, no i oczywiście nagrody! To był udany dzień. Na bal zaprosiliśmy także absolwentów świetlicy, którzy dziś są już gimnazjalistami a nawet licealistami. Wszyscy goście dopisali z czego byliśmy bardzo zadowoleni.

Odwiedziliśmy niezwykle interesujące Muzeum Misyjne, znajdujące się w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym. Dzięki tej wycieczce dowiedzieliśmy się, co to są misje i czym zajmują się misjonarze, poznaliśmy również historię życia założyciela Salezjanów, św. Jana Bosco. Mieliśmy również okazję dowiedzieć się i zobaczyć, jak żyją ludzie w innych krajach, a nawet na innych kontynentach! Dużą atrakcją  okazały się dla nas wypchane zwierzęta z różnych zakątków świata. Niesamowite wrażenie zrobiło na nas głaskanie bardzo miłej sierści lamy.

Czy mogą być ferie bez kina? Był to świetny czas i okazja na obejrzenie kilku nowości. Wybraliśmy się na projekcje filmów: „Misiek w Nowym Jorku”, „Alvin i wiewiórki: Wielka wyprawa” i „Odlotowa przygoda”. Oglądaliśmy wszystkie filmy z zapartym tchem. Były i śmieszne i pouczające. Największe wrażenie zrobił na nas oglądany w wersji 3D firm „Odlotowa przygoda”.

W Tłusty Czwartek zwiedzaliśmy Pałac w Łazienkach Królewskich, a w nim przepięknie odrestaurowaną sypialnię króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Szczególnie zachwyciło nas tam okazałe łoże z baldachimem. Udało się nam również zajrzeć do Starej Pomarańczarni, gdzie robiliśmy szkice rzeźb antycznych, a potem wraz z przewodnikiem obejrzeliśmy odrestaurowany teatr królewski. W Parku Łazienkowskim mieliśmy szczęście zobaczyć kilka wiewiórek i pawia, a także nowy gatunek kaczek, który zachwycił nas swoimi kolorami. Wycieczkę zakończyły wyborne, prawdziwe pączki z konfiturą różaną. Mniam, mniam…