Na dwutygodniowym turnusie, od 21 lipca do 3 sierpnia odpoczywało w Broku 60 dzieci z Grodna i jego okolic. Pochodzą one z rodzin katolickich. Na ogół ich babcie lub dziadkowie byli Polakami, ale większość z nich niestety nie mówi po polsku. Znaczna część tych dzieci była w Polsce po raz pierwszy, i po raz pierwszy w ogóle na koloniach. Opiekowały się nimi polscy wychowawcy, trzy białoruskie opiekunki i 3 polskich wolontariuszy. Niezastąpioną była kierownik kolonii p. Natalia, która zna świetnie język rosyjski.

Dzieci te pochodzą z bardzo biednych rodzin, dlatego Caritas postarała się dla nich o szczególną pomoc. Zostały one zaopatrzone w ubrania, buty, bieliznę, środki czystości. Dzieci otrzymywały dziennie pięć posiłków. Najchętniej jadły zupy, chleb i ciasto. Z czasem nauczyły się jeść też potrawy mięsne.

Wielką atrakcją dla dzieci z Białorusi były wycieczki do Warszawy. Były aż trzykrotnie. Zwiedziły Starówkę, katedrę i inne kościoły, Grób Nieznanego Żołnierza, poznały legendę o Syrence Warszawskiej. Były w Łazienkach. Przy pomniku Chopina dowiedziały się o tym, że jego muzyka sławi Polskę na całym świecie. Usłyszały ciekawe historie o czwartkowych obiadach organizowanych przez króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego, o Józefie Piłsudskim, o jego wyjątkowej skromności. Pani Natalia nie była by sobą, gdyby nie opowiedziała dzieciom o Powstaniu Warszawskim, o postawie moralnej i patriotycznej harcerzy biorących w nim udział. Przeszli szlakiem Szarych Szeregów i zapalili znicz przed pomnikiem na placu Krasińskich, a 1 sierpnia o godz.17.00 uczcili minutą ciszy 63. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Przy okazji pobytu w Warszawie także obejrzały Shreka 3 w multikinie, ZOO, muzeum łowieckie i wiele jeszcze innych ciekawych miejsc.

Z powodu nienajlepszej pogody dzieci nie mogły często kąpać się w Bugu, w zamian jeździły co drugi dzień na basen do Wyszkowa i raz do Warszawy. Mimo chłodu, na plaży odbywały się zabawy w piłkę i budowano zamki z piachu. Dużym zainteresowaniem cieszyły się wycieczki rowerowe po lesie oraz tzw. podchody.

Równocześnie z grupą białoruską odpoczywały dzieci z Warszawy i okolic. Po kolacji, każdego wieczoru odbywały się spotkania integracyjne. Koloniści z Grodna i Warszawy prezentowali swoje różnorakie talenty: sztuczki cyrkowe, pokazy gimnastyczne, granie na czym popadło, śpiew, nowoczesny taniec, recytowanie poezji, skecze, dowcipy, magię reklamy. Na pokazie mody trzy dziewczynki z Białorusi zrobiły piękny strój z worków na śmieci. Najlepsze prezentacje były oczywiście nagradzane. Nie było dnia bez jakiegoś konkursu, lub zawodów sportowych, czyli okazji do zdrowej rywalizacji. Mimo różnic językowych nie było żadnych problemów w porozumiewaniu się. Zrodziły się sympatie, przyjaźnie, a nawet miłość.

Na apelu pożegnalnym wszystkie dzieci otrzymały nagrody i prezenty. A były to: plecaki, bluzeczki, przybory szkolne, gry dydaktyczne, parasolki, maskotki i słodycze.

Większość tych dzieci zobaczyła po raz pierwszy inny świat, inne wartości, inną kulturę. Uczyły się tu wzajemnego szacunku, tolerancji, poszanowania rzeczy, zwłaszcza wspólnych, utrzymywania czystości. Zapytane, jak oceniają ten pobyt na koloniach w Broku, odpowiadały krótko: było super, chcielibyśmy tu zostać dłużej i marzymy już o przyjeździe w przyszłym roku.

Na turnus, od 4 do 17 sierpnia przyjechała do Broku następna 60–osobowa grupa dzieci z Białorusi. Ich pobyt na obu turnusach finansuje Senat Rzeczypospolitej Polski.