Dziś w ZOL obchodzimy wyjątkowe święto – setne urodziny Pani Kasi! Z tej okazji jubilatka otrzymała bukiet kwiatów od dyrekcji Caritas AW wręczony przez Panią Dyrektor Barbarę Czarnocką oraz wiele listów gratulacyjnych, w tym od Pana Prezydenta Andrzeja Dudy i Pana Premiera Mateusza Morawieckiego.

Jej wnuczka Marta napisała zaś także wzruszające wspomnienia o swojej babci:

„Moja babcia Kasia kojarzy mi się z domem. Z zapachem gruszek w sosie waniliowym i ciepłej szarlotki.

Obrazek pierwszy: kiedy byłam mała i rodzice przywozili mnie do niej na weekend/ferie/wakacje zawsze czekały na mnie przepyszne potrawy: sałatka jarzynowa z majonezem, jajka nadziewane anchois, kruche babeczki z waniliowym kremem… tak, babcia to kuchnia, to zapachy i smaki mojego dzieciństwa. Wspaniała zupa pomidorowa z ryżem gotowanym z mlekiem, przez co był słodki w smaku. Kluseczki francuskie z masła i jajka w rosole. Grzanki ociekające prawdziwym masłem na śniadanie razem z parówką i mlekiem z masłem i miodem. Rozpływało się to wszystko w ustach.

Drugi obrazek: babcia szyje na maszynie. Szyje staniki dla klientek, późnym wieczorem i w nocy. Ja mam cały worek materiałowych ścinków, tasiemek, guzików… szyję z nich nieporadnie sukienki dla misia. Ozdabiam guzikami. Czasami robię pranie – wrzucam wtedy do metalowej miski w łazience wszystkie szmatki, zalewam wodą i miętolę. Potem suszę w przedpokoju na długich sznurkach rozciągniętych między szafą a drzwiami. Babcia nic mi nigdy nie mówi na te wyczyny, uśmiecha się tylko lekko.
Niezmordowana podróżniczka, działkowicz na medal. Chociaż twierdziła, że działki nie lubi, jeździła tam wciąż i wciąż, wożąc dziadkowi prowiant i obiadki do odgrzania.
Nieustannie pogodna, ciekawa rozmówczyni. Inteligentna i z poczuciem humoru. Opowiadała mi historie ze swojego życia ścinające krew w żyłach – jak podczas drugiej wojny światowej kryła się w piwnicach przed bombardowaniem. Jak przez tydzień nie jadła, tylko piła wodę ściekającą po ścianach piwnicy. Jak pracowała u Niemców w magazynie sortując śrubki i inne składowe części lotniczych maszyn.
I te historie z babcinego smutnego dzieciństwa – to, że nie pamiętała swego taty. Umarł zanim ona skończyła rok. I, że jej mama wyszła ponownie za mąż, oddając babcię na wychowanie starszej siostrze – Annie. Ten brak taty i mamy będzie się przewijał w opowieściach babci często.
Na swoje własne dzieci czekała dość długo. W końcu z radością powitała na świecie mojego tatę Andrzeja i ciocię Urszulę.

Kochana babcia i prababcia – narodziny prawnucząt przyjęła ze wzruszeniem. Z miłością brała na ręce swojego nowonarodzonego prawnuka Teosia. Do mojej córeczki Agatki długo powtarzała, że ją kocha – Agatka była wtedy trzymiesięczną kruszynką.

Opiekowała się wszystkim i wszystkimi. Niestrudzenie dbała o dom i domowników.Dziś, w babci Kasi setne urodziny, jesteśmy z nią sercem i myślami – Wnuczka Marta, wnuczek Piotrek i pranwuczątka – Teoś i Agatka”